<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045</id><updated>2012-02-16T10:25:22.294+01:00</updated><category term='miłosne'/><category term='życiowe'/><category term='iorisiowe'/><title type='text'>Yasashii Uta</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>25</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-5165005922017925842</id><published>2011-10-04T14:48:00.005+02:00</published><updated>2011-10-04T15:00:52.129+02:00</updated><title type='text'>Pierwsze kroki.</title><content type='html'>A jednak. Dostałam się w ostatnim rzucie na lekarski. No i siedzę teraz w nowym mieście, męczę anatomię, bardzo tęsknię za G. i domem.&lt;br /&gt;Poza tym kradnę internet sąsiadom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na dzisiaj to będzie tyle. Póki co moje doświadczenie w studiowaniu bardzo się przydaje, żeby wyluzować i nie wpadać w jakąś dziką paranoje. O łatwości nauki słówek łacińskich nie wspomnę - weterynaryjny rok anatomii owocuje robieniem dobrego wrażenia na asystentach podczas odpytki. Co jednak ważniejsze dla mnie, dzięki temu mniej czasu muszę nad książkami spędzać, a co za tym idzie, częściej mogę do domu wracać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Damy radę. Powodzenia wszystkim w nowym roku akademickim :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-5165005922017925842?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/5165005922017925842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/10/pierwsze-kroki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5165005922017925842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5165005922017925842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/10/pierwsze-kroki.html' title='Pierwsze kroki.'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-4024778817858489321</id><published>2011-09-26T17:59:00.003+02:00</published><updated>2011-09-26T18:07:19.312+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Nie dostałam się do miasta na B. Utknęłam tuż pod progiem.&lt;br /&gt;Także czeka mnie zaliczenie komisa z anatomii na wecie, a później męczenie się z drugim rokiem. Jednocześnie muszę spróbować poprawić maturę po raz nie wiadomo który, w razie jakby progi chciały powariować i podskoczyć do góry (oby nie). Tym samym jeśli się dostanę, to załapię się na denny, nowy program nauczania na lekarskim. Szkoda. Państwo mnie wykorzysta, bo zamiast płatnego stażu, będę musiała przejść jakąś dziwną jego formę wliczoną w studia. Studia, które będą trwały o rok krócej z resztą i to jedyny plus całej tej sytuacji - w ogólnym rozrachunku nie stracę roku, bo skończę naukę w tym samym czasie co ludzie, którzy dostali się w tym roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za błędy trzeba płacić. Mimo wszystko nie wolno się poddawać. To będzie trudny rok. Bardzo trudny.&lt;br /&gt;Ale muszę spróbować i mam nadzieję, że efekty będą optymistyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To że mnie rodzina wydziedziczy, a wszyscy inni będą się na mnie patrzć jak na niezdecydowaną idiotkę - pomijam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-4024778817858489321?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/4024778817858489321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/09/nie-dostaam-sie-do-miasta-na-b.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/4024778817858489321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/4024778817858489321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/09/nie-dostaam-sie-do-miasta-na-b.html' title=''/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-1537886253490600163</id><published>2011-09-23T18:31:00.004+02:00</published><updated>2011-09-23T20:51:24.746+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Proste, a piękne chwile we dwoje?&lt;br /&gt;Czytanie na głos dobrej książki. Wszędzie...&lt;br /&gt;... na łące po środku wiejskich pól, w pociągu, na ławce, w domu.&lt;br /&gt;Może to będzie taka nasza nowa tradycja? Możliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co do wyboru lektury - polecam Cejrowskiego. Facet pisze genialnie. Po prostu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-1537886253490600163?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/1537886253490600163/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/09/proste-piekne-chwile-we-dwoje-czytanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/1537886253490600163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/1537886253490600163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/09/proste-piekne-chwile-we-dwoje-czytanie.html' title=''/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-567685486411177395</id><published>2011-09-17T12:04:00.007+02:00</published><updated>2011-09-17T17:15:26.707+02:00</updated><title type='text'>Dzień czwarty i wszystko po nim</title><content type='html'>Dnia czwartego poległam. Zmartwychwstałam co prawda szybko, ale niesmak chwilowej, studenckiej śmierci pozostał. No to zostaje mi komis. Nie ma co o nim pisać w zasadzie, po prostu muszę złożyć podanie o dopuszczenie do owego i w październiku, prawie na dzień dobry stresować się niepewnością mojej dalszej weterynaryjnej kariery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skoro już o karierze mowa, to chyba i tak nie zrobię jej... w weterynarii. Potwór medyczny pod czaszką powrócił i codziennie wali mnie po głowie poczuciem winy, że rok temu na med nie poszłam, a co ważniejsze straszliwą chcicą na zgłębianie medycznego świata pod kątem człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zazdroszczę osobom, które praktycznie od pierwszego oddechu na tym świecie wiedzą co będą robiły. Tym co to przez szczęście trafili na swój kierunek za pierwszym razem, również.&lt;br /&gt;A ja? Ja całe życie marzyłam.&lt;br /&gt;... że będę archeologiem na wyprawie w poszukiwaniu mumii w dolinach Egiptu...&lt;br /&gt;... że będę zwiedzać głębokie korytarze jaskiń...&lt;br /&gt;... że będę rysownikiem w studiu Disneya...&lt;br /&gt;... że będę aktorką, pisarką, ilustratorką książek dla dzieci, hodowcą koni... i wiele więcej.&lt;br /&gt;Są jednak marzenia, które pojawiały się w mej dziecięcej główce częściej niż po obejrzeniu filmu czy bajki. Odkąd pamiętam przez długi czas chodziłam i każdemu kto chciał słuchać, głosiłam, że będę lekarzem, ale tylko takim od dzieci, bo dorośli są bee. Miałam nawet własny, prawdziwy stetoskop i mnóstwo strzykawek, patyczków etc. (swoją drogą część kiedyś zwędziłam z przychodni, 8 letnia złodziejka ;)).&lt;br /&gt;Gdzieś w między czasie kuzynka M. wpadła w dalmatyńczykomanie. Ja byłam tą od Króla Lwa, ale żeby nie odstawać od rówieśnicy, pokochałam też łaciate pieski. Razem z plamkami przyszła fascynacja weterynarią, bo M. chciała być właśnie wetem. Od tego momentu do lalek z ręcznie robionymi dziurami w brzuchach, zaszytymi później niezgrabnie kolorowymi nićmi, śladach atramentu na ich rączkach i główkach (długopis był świetną igłą), dołączyły pluszaki, które chociaż nieznacznie przypominały zwierzątka. I tak zaczęłam obcinać pluszowym pieskom i kotkom włosy z uszu, a później płakałam, bo kochana maskotka brzydniała, a nieraz rozpadała się w rękach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z podstawówką skończył się czas dziecięcych zabaw. W gimnazjum dopadł mnie etap pisarski, który stopniowo zastępowała myśl o leczeniu ludzi. Fuksem więc dostałam się do biol-chemu. Liceum szybko upłynęło pozostawiając mnie gdzieś między biotechnologią, a medycyną. Ta pierwsza mi się nie spodobała, a ja wpadłam w pułapkę poprawiania matur i walczenia o lekarski. Po drodze przezimowałam kolejny rok na pielęgniarstwie i... dostałam się.&lt;br /&gt;Dostałam się na medycynę! Jednak w cholerę daleko od domu, w cholernie złym czasie. Dlaczego? Hm... miłość.&lt;br /&gt;Miłość umie namieszać, zwłaszcza jesli całe dotychczasowe życie myśli się o sobie jako obiekcie aseksualnym. No i masz ci los. Zrezygnowałam. Poszłam na weterynarię. Obecnie będę na II roku i powoli zaczyna do mnie docierać co ja najlepszego sobie myślałam przez te kilka miesięcy i gdzie tak naprawdę powinnam teraz być. Żałuje jednak nie tego, że do miasta na B. nie poszłam na studia, ale że nie odbyłam pewnych rozmów wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda jest taka, że bardzo chcę być lekarzem ludzkim. Chrzanić powołanie, nie to mam na myśli. Po prostu wiem, że mogłabym być w tym dobra, naprawdę dobra, chociażby przez fakt, że mnie to fascynuje, kręci i zachwyca. Poza tym chciałabym pomagać ludziom akurat w ten sposób. Lubię pracę z ludźmi. Uwielbiam szpitale, mimo że tyle w nich spędziłam czasu, ale od drugiej strony, jako pacjent. Dużo by wymieniać, ale najważniejsze, że wiem czego chcę. W końcu. Ostatecznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero teraz umiem odpowiedzieć na pytanie, czy robiąc to co robię teraz za 10/20 lat będę szczęśliwa? Wiem, wiem. Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie, ale jeśli pojawiają się już teraz wątpliwości to znak, że jednak to nie to. A ja przy weterynarii mam takowe. Gdy w tych samych kategoriach myślę o lekarskim, mam dziwną pewność, że nie będzie żadnych żali do decyzji z przeszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba walczyć o marzenia. Dlatego wracam na moją wcześniejszą ścieżkę. Przynajmniej wkrótce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okay, tytuł notki powinien brzmieć: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dzień czwarty i wszystko przed nim&lt;/span&gt;. Z lenistwa jednak już tego nie zmienię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-567685486411177395?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/567685486411177395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/09/dzien-czwarty-i-wszystko-po-nim.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/567685486411177395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/567685486411177395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/09/dzien-czwarty-i-wszystko-po-nim.html' title='Dzień czwarty i wszystko po nim'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-4352613224150178767</id><published>2011-09-13T13:14:00.004+02:00</published><updated>2011-09-17T16:24:50.980+02:00</updated><title type='text'>Dzień drugo-trzeci.</title><content type='html'>Okay, trochę przesadzam z tym tytułem, bo spałam w sumie ok. 5 godzin, co po poprzedniej nocy z przerwą na dwu godzinny sen, jest już osiągnięciem. Ale warto było.&lt;br /&gt;Histologia zaliczona, choć z perypetiami - nie ma to jak fotelik u profesora w pokoju i dopytka. Uczucie nieziemsko stresujące, za to późniejsza satysfakcja wynagradza wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzę na rzęsach, sypię liśćmi yerby dookoła i marudzę, marudzę, marudzę... ale póki co jestem na dobrej drodze. Jak to ma rodzicielka dzisiaj powiedziała: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;widać światełko w tunelu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Ostatecznie przygody wyjściówkowe zakończone, teraz już tylko się egzaminujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tum, tum, tum. I taka piękna pogoda dzisiaj. Nic tylko z uśmiechem siadać... do książek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-4352613224150178767?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/4352613224150178767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/09/dzien-drugo-trzeci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/4352613224150178767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/4352613224150178767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/09/dzien-drugo-trzeci.html' title='Dzień drugo-trzeci.'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-6881815898499966744</id><published>2011-09-09T14:33:00.008+02:00</published><updated>2011-09-09T17:55:00.137+02:00</updated><title type='text'>Dzień pierwszy.</title><content type='html'>Nie wiem po co to piszę i dla kogo. To chyba kwestia potrzeby uzewnętrznienia się, a zarazem pozostania anonimową. Anonimowość to zresztą złe słowo. Chcę sobie zwyczajnie ponarzekać, nie obciążając przy tym tych Bliskich.&lt;br /&gt;Nie mogę też zapomnieć o tym stworze co to mi się kiedyś pod czaszką zagnieździł i o tamtego czasu z dziką radością na mnie pasożytuje, po nocach szturchając mój biedny mózg rozmyślaniami o życiu i jego objawach.&lt;br /&gt;Jedyny zaszyfrowany plik w mym komputerze widocznie nie jest wstanie podołać obciążeniu mych lamento-entuzjazmów, więc... jestem.&lt;br /&gt;Ah, no i po prostu lubię pisać. Zawsze lubiłam, chociaż nieudolnie mi to wychodziło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Także piszę i może nawet będę to robić częściej. Jak za dawnych lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspominałam, że robię to aby nie absorbować innych ludzi moimi humorami. A dzisiaj mam ku temu świetny powód.&lt;br /&gt;Zaczęły mi się poprawki - chociaż nie wiem czy w moim przypadku jest to odpowiednie słowo. Egzaminów to ja jeszcze nie pisałam, bo najpierw muszę zaliczyć ćwiczenia.&lt;br /&gt;Głupia ja.&lt;br /&gt;Tyle że po części to nie moja wina tylko szczęścia (tudzież nieszczęścia) do ludzi. I do brakujących połówek punktowych do zaliczenia. Ale co z tego jaka przyczyna, kiedy to mnie się obrywa, a nie zawsze umiem się zastosować do niedawno poznanej metody antystresowej - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mieć wyjebane&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anatomia i histologia. Wyjściówki i egzaminy razy dwa, bo przecież przyszły lekarz weterynarii musi wiedzieć co to za szmatki zwisają w pseudokomorze prawej wyrobu sercopodobnego konia/krowy/psa/świni/barana (do wyboru, do koloru), czy znaleźć tę jedną jedyną komórkę X wśród komórek Y, które jak na złość nie chcą się jakoś charakterystycznie ubarwić i wyróżnić.&lt;br /&gt;Wiwat praktyczne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj dzień pierwszy mego łańcuszka zaliczeń. Wyniki w poniedziałek. Będzie radość 5 minutowa, po czym pognam na egzamin z tego samego przedmiotu. A po egzaminie? Do domku, herbatka i... do książek, bo następnego dnia wyjścióweczka z anatomii. Wcześniej jeszcze udać się po wpis z histo. Ale co tam się będę przejmować! Odpocznę. W czwartek po południu, bo w środę trzeba będzie upychać łapki w coś co kiedyś było żywe, ale dzisiaj wygląda jak rozjechane mięso. Czwartek rano to teoretyczna wiedza i pytania o rodzaje piór czy sposób ułożenia włosów na koźle.&lt;br /&gt;To optymistyczny scenariusz i jedyny słuszny. Wszystkie inne kończą się na każdym dniu tej 5 dniowej edukacyjnej uczty przywaleniem głową w ścianę. Ewentualnie rozważę trunki w ilościach dużych i umoszczę sobie gniazdko pod mostem. Tyle ich przecież w naszym pięknym mieście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tyle. Ahoj! Idę tonąć w świecie kosteczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Ok, przyznaję się. Nikt mnie przytulić nie chciał. Roztrwonienie cennego czasu na pisanie bzdur pomaga w mobilizacji. A tak na serio, uspokaja i każe iść dalej. Byle do przodu. Na przytulenie też trzeba sobie zasłużyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma nic gorszego niż bunt własnego mózgu. Uczysz się czegoś długo, wiele razy powtarzasz, myślisz, że umiesz wszystko i nawet sam mózg zdaje ci się przytakiwać robiąc w snach przegląd twej wiedzy. Zadowolony, pełen dobrych myśli i wiedzy siadasz do egzaminu. Czytasz zadanie nr 1, 2, 3... skrupulatnie spisujesz na kartkę wszystko co wiesz. Ba! Jesteś pewny tego co piszesz, chociaż pytania do łatwych nie należą i wolałbyś inne.&lt;br /&gt;I nagle zauważasz pytanie dające w prosty sposób punkty. Ha! Jakie proste! Mega! Znam odpowiedź... o fak. Mózgu! Nie rób tego!&lt;br /&gt;A on ci się tylko śmieje w twarz (potylicę? uszy? podstawę czaszki?!): &lt;span style="font-style: italic;"&gt;haha, nie podam ci tej nazwy, haha, próbuj zgadywać, szukaj, i tak nic z tego!:P&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No. Taki mam bezczelny, fikuśny mózg. W tym roku to już drugi raz. Była anatomia, przyszedł czas i na histologię. Szlag!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-6881815898499966744?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/6881815898499966744/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/09/dzien-pierwszy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/6881815898499966744'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/6881815898499966744'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/09/dzien-pierwszy.html' title='Dzień pierwszy.'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-3403410881785464219</id><published>2011-08-11T21:28:00.002+02:00</published><updated>2011-08-11T21:32:14.118+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Dorosłość jest do dupy.&lt;br /&gt;Przereklamowana.&lt;br /&gt;Męcząca.&lt;br /&gt;Głupia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie to kto z nas chciał być dorosły? Ja chciałam być tylko pełnoletnia, tj. mieć te wszystkie prawa dorosłych, wolną wolę etc. A pozostawić mentalność dziecka. Niewinność i radość z każdego powiewu życia.&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-3403410881785464219?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/3403410881785464219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/08/dorososc-jest-do-dupy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/3403410881785464219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/3403410881785464219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2011/08/dorososc-jest-do-dupy.html' title=''/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-432950575210750682</id><published>2010-08-29T16:01:00.001+02:00</published><updated>2010-08-29T16:12:03.999+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Tak sobie myślę, że czego bym nie wybrała/na co bym nie poszła (to się jeszcze rozstrzygnie, acz wolałabym nie decydować bezpośrednio) to i tak będę mieć w rękach życie. Będę z nim obcować we wszystkich możliwych sytuacjach. I to mnie strasznie zachwyca. Trochę przeraża, ale jednak bardziej fascynuje. Cieszę się. Wybór przed jakim prawdopodobnie zostanę postawiona powinien mieć miejsce jakieś 2 lata temu. Lepiej jednak później niż wcale, bo gdyby nie te 2 lata, żadnego wyboru by nie było.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-432950575210750682?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/432950575210750682/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/08/tak-sobie-mysle-ze-czego-bym-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/432950575210750682'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/432950575210750682'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/08/tak-sobie-mysle-ze-czego-bym-nie.html' title=''/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-5630121443882216005</id><published>2010-07-10T02:08:00.004+02:00</published><updated>2010-07-10T02:29:22.025+02:00</updated><title type='text'>Życie, ach, życie</title><content type='html'>Wiem, długo mnie tu nie było i raczej długo znowu nie będzie.&lt;br /&gt;Dużo się działo. Dużo się pozmieniało.&lt;br /&gt;Przeżyłam, a w zasadzie po trochu wciąż jeszcze przeżywam jedną, dużą porażkę. Na szczęście dla równowagi dostałam duży prezent od losu, pełen pozytywnych emocji, radości i nieznikającego uśmiechu z twarzy.&lt;br /&gt;Człowiek co pewien czas bywa poddawany próbie, której efekty tak naprawdę oceniamy sami, bo sami też swym zachowaniem i decyzjami kreujemy ową próbę. I... się zacięłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okay, powiem krótko.&lt;br /&gt;Matura podejście trzecie: miałam dokładnie takie same wyniki jak rok temu... także aneksu nr 2 brak. Taa.&lt;br /&gt;Co za tym idzie, lekarski: progi spadły, ale nie tam gdzie trzeba i nie tak jak mnie potrzeba.&lt;br /&gt;Pozytywy: Dostałam się na weterynarię. A! I Ktoś mi w głowie namieszał. Co ważniejsze, a na pewno przyjemniejsze :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie jest nieprzewidywalne, mimo że czasami boli. Ale za to je kocham.&lt;br /&gt;Za brak monotonni. Za tę spontaniczność. Za dużo mądrych lekcji.&lt;br /&gt;Lubię swoje życie. Mimo wszystko, a może właśnie przez to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wszystko&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* Jeśli nie dostanę się na lekarski w tym roku - gdziekolwiek - to koniec. Zrywam z maturą na dobre. Do trzech razy sztuka. Z rekrutacjami też zrywam. Od października tego roku zamierzam zacząć swoje trzecie studia, które może nie będą ostatnimi w mym życiu, ale na pewno będą studiami ukończonymi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Także... losie, od Ciebie wszystko zależy. Ja poczekam. Nigdzie się nie wybieram. Póki co.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-5630121443882216005?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/5630121443882216005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/07/zycie-ach-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5630121443882216005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5630121443882216005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/07/zycie-ach-zycie.html' title='Życie, ach, życie'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-246062894469235564</id><published>2010-03-12T01:30:00.010+01:00</published><updated>2010-03-12T02:05:30.737+01:00</updated><title type='text'>Wspomnienie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S5mSRH-AtjI/AAAAAAAAABc/mg8ZGLtfw8A/s1600-h/tesknie.jpg"&gt;&lt;img style="float: right; margin: 0pt 0pt 10px 10px; cursor: pointer; width: 214px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S5mSRH-AtjI/AAAAAAAAABc/mg8ZGLtfw8A/s320/tesknie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447546047175898674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Miało być na chwilę, znaleźć jedno zdjęcie. Skończyło się na setkach zdjęć i godzinie płaczu.&lt;br /&gt;Pewnych folderów unikałam przez długie miesiące jak ognia, jednak ludzka tęsknota jest dużo silniejsza niż ból i strach przed nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już zawsze Twoim imieniem będę wołać wszelkie czworonożne i włochate stworzenia goszczące pod mym dachem. Na zawsze też wspomnienie pewnych godzin przywoływać będzie wielką trwogę i pustkę w sercu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może jestem nienormalna. Może zbyt emocjonalnie podchodzę do życia. Nie dbam o to.&lt;br /&gt;Kochałam Cię, kocham i zawsze będę kochać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam jak wielokrotnie się śmiałam i mówiłam, że jeśli reinkarnacja istnieje, to Ty w następnym życiu będziesz człowiekiem. Zbyt wielka mądrość czasami biła z Twych pięknych połyskujących w słońcu oczu. Może Pan zesłał mi Cię abym coś zrozumiała. Może przyszła kolej abyś przekazała swą iskierkę radości komuś innemu. A może Twa wędrówka dopiero się zaczyna.&lt;br /&gt;Nie wiem...&lt;br /&gt;Mam jednak nadzieję, że jakaś część Ciebie zawsze przy mnie jest. Że wybaczyłaś mi pewne rzeczy. Że kiedyś mnie przywitasz, tak jak to robiłaś każdego dnia, gdy byłaś częścią mego świata...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uparta, czasami złośliwa, ale częściej radosna i pełna energii.&lt;br /&gt;Byłaś  jak ja.&lt;br /&gt;Byłaś moją psią Siostrą. I na zawsze nią pozostaniesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknię. Tak bardzo za Tobą tęsknię...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-246062894469235564?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/246062894469235564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/03/wspomnienie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/246062894469235564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/246062894469235564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/03/wspomnienie.html' title='Wspomnienie'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S5mSRH-AtjI/AAAAAAAAABc/mg8ZGLtfw8A/s72-c/tesknie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-5459423842658688786</id><published>2010-03-08T14:48:00.006+01:00</published><updated>2010-03-08T15:14:01.055+01:00</updated><title type='text'>Bo ta lekcja nigdy się nie kończy</title><content type='html'>Jakże często zaszywam się w kącie własnego umysłu i ubolewam nad tym, że w szkole życia nie ma dzwonków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lekcja cierpienia i bólu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;*dzyń*&lt;/span&gt; ... wyjście na słoneczną łąkę.&lt;br /&gt;Lekcja miłości &lt;span style="font-style: italic;"&gt;*dzyń*&lt;/span&gt; ... promocja do następnej klasy.&lt;br /&gt;Lekcja przyjaźni &lt;span style="font-style: italic;"&gt;*dzyń*&lt;/span&gt; ... nie kończy się wraz z opuszczeniem sali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłoby o tyle prościej po ściśle określonym czasie usłyszeć dzwonek i przestać przejmować się ostatnimi godzinami, jak trudne by one nie były. Zapomnieć, wrócić do domu i chociaż przez pewien czas nie czuć presji jaką dana lekcja na nas wywołuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ile bym dała za to aby uspokoić organizm, aby naprawić to czego się nie da naprawić.&lt;br /&gt;Nie czuć bólu i strachu przed nim. W tym wypadku fizycznego bólu.&lt;br /&gt;Widać nie jest mi dane o tym zapomnieć.&lt;br /&gt;Nie chcę się już uczyć o tym paraliżującym strachu. Uczyć tej chorej pokory wobec mego losu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie chcę, nie chcę, nie chcę!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Chcę być normalna! Nie martwić się o każdy mroźniejszy powiew wiatru na policzku, o zgubioną czapkę, o wyjazd na dłuższy okres czasu, o brak ziół, leków, dostęp do lekarza. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie chcę!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znowu odebrało mi to chęć do czegokolwiek. Do nauki, do wstawania rannego, do marzeń...&lt;br /&gt;To najgorszy czas. Teraz nie jestem silna. Zdecydowanie nie jestem na tyle silna by się z tym zmierzyć. Za dużo. Poproszę pół kilo czystego szczęścia i 500 g spokoju. To tak dużo dla równowagi ostatnich kilkunastu miesięcy? Widać tak.&lt;br /&gt;&lt;span&gt;Jednak w ludzkiej desperacji wciąż na nowo będę prosić...&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-5459423842658688786?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/5459423842658688786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/03/bo-ta-lekcja-nigdy-sie-nie-konczy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5459423842658688786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5459423842658688786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/03/bo-ta-lekcja-nigdy-sie-nie-konczy.html' title='Bo ta lekcja nigdy się nie kończy'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-180160196613998360</id><published>2010-03-05T15:18:00.007+01:00</published><updated>2010-03-05T15:57:28.594+01:00</updated><title type='text'>Pułapka</title><content type='html'>Ja wiem. Wiem, że to moja wina, że gdy mówię - nie słyszą mnie.&lt;br /&gt;Gdy odchodzę - nie pytają &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gdzie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Nawet gdy stoję - nie widzą mnie.&lt;br /&gt;Wmawiam sobie, że mi nie zależy, że przecież trzymam w dłoni coś cenniejszego niż kilka zwykłych kontaktów, więc mam za co być wdzięczna. Więc niczego teoretycznie więcej w tej kwestii nie potrzebuję... tylko czemu mam poczucie, że siebie okłamuję?&lt;br /&gt;To boli. I smutno mi z tego powodu.&lt;br /&gt;Wpadłam w pułapkę własnego umysłu. Błądzę wśród tych samych myśli.&lt;br /&gt;Nie wiem czy kiedyś byłam mądrzejsza, ale jeśli tak, to teraz jestem głupsza niż kiedykolwiek wcześniej.&lt;br /&gt;Postrzegam siebie i swoje życie przez pryzmat wykształcenia, studiów, przyszłego zawodu. I już nie umiem inaczej.&lt;br /&gt;Źle mi z tym, że męczę otoczenie swymi rozterkami, frustracją, smutkiem, złością i lękiem. Co prawda staram się to wszystko ograniczyć, nie odzywać się, jeśli tylko umiem się powstrzymać, lecz nie zawsze mi to wychodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że najważniejsze jest to, że żyję. Że mam przyjaciół, takich prawdziwych przyjaciół.&lt;br /&gt;Że mam rodzinę, zdrowie, możliwości i na chwilę obecną perspektywy na przyszłość.&lt;br /&gt;Nie wiem co jest ze mną nie tak, że od kilku tygodni, a właściwie od dwóch lat czuję jakbym nie żyła. Jakby moje życie dobiegło kresu. Smutnego kresu, bo rozliczenie wygląda fatalnie.&lt;br /&gt;Nie czuję się spełniona i wiem, że mówiąc te słowa narażam się na odpowiedzi, iż tylko nielicznym jest dane poczuć spełnienie i szczęście z niego płynące. Ah, i jeszcze, że mam całe życie przed sobą. Jakbym tego nie wiedziała.&lt;br /&gt;Nie wybieram się jeszcze na tamten świat, nie, nie.&lt;br /&gt;Tyle że problem leży w tym, iż ja nie czuję abym robiła cokolwiek w kierunku tego spełnienia.&lt;br /&gt;Uczę się do matury, tak. Walczę o swoje marzenie, które okazuje się, że jest chwilowo (ile razy już użyłam tego słowa dzisiaj?) wyznacznikiem mojego zadowolenia z życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może życie nie układa się tak jakbyśmy chcieli. Ale jednak niektórym się udaje, więc niech mi nikt nie mówi takich głupich i pesymistycznych rzeczy.&lt;br /&gt;Ja tak bardzo chcę wierzyć. W siebie. W efekty swojej pracy. W swoje życzenia...&lt;br /&gt;Tak pusto się ostatnio zrobiło. Cicho może być, ale nie chcę czuć się bezużyteczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzuciłam jedne studia, rzucam kolejne... Wcale nie błądzę. Ja wiem czego chcę. I może brzmię bardzo dziecinnie. I może wiele osób śmieje się teraz ze mnie, że nie wiem jak to będzie na tym lekarskim. Ale wybaczcie, czy wy wiedzieliście? Czy ktokolwiek wiedział co go będzie czekać w nowej pracy, szkole, na nowych studiach? Nie. Nie bądźcie więc hipokrytami i dajcie mi żyć, a przynajmniej próbować, tak jak chcę.&lt;br /&gt;Zależy mi na tych studiach. I przyszłej pracy jaka z ich ukończenia wynika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba naprawdę mam problemy z asymilacją. Żyję własnymi marzeniami i wyobrażeniami.  Nie umiem się dostosować do tego świata i większości ludzi. Przykro mi.&lt;br /&gt;Bogu dziękuję, że jeszcze chcę walczyć i naprawdę wierzę, że tym razem się uda.&lt;br /&gt;Nie zmienia to faktu, że smutno mi, gdy obserwuję ludzi dookoła mnie. Moją osobę nawet grupa na studiach ignoruje. I co z tego, że częściowo to moja wina. Albo mojego charakteru, nie wiem. Z resztą... nie ważne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Musiałam.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-180160196613998360?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/180160196613998360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/03/puapka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/180160196613998360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/180160196613998360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/03/puapka.html' title='Pułapka'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-7338617485450678822</id><published>2010-02-04T12:10:00.006+01:00</published><updated>2010-02-06T02:40:37.289+01:00</updated><title type='text'>友情</title><content type='html'>Wracam powoli do życia. Mojego życia, nie marnej egzystencji.&lt;br /&gt;Jednak naprawdę nie jest tak jak było, co mnie przeogromnie cieszy, bo ostatecznie oznacza, że w pewnej kwestii mi się udało, a ciężka praca nad sobą przyniosła pozytywne rezultaty.&lt;br /&gt;I chociaż wiele wciąż boli i sieje zwątpienie w umyśle są na tym świecie wartości, a co ważniejsze ludzie dla których warto się starać.&lt;br /&gt;Bo pewne więzy są ponadczasowe, nie ulegają zgubnemu wpływowi mijających dni.&lt;br /&gt;Odkrywasz je za każdym razem na nowo.&lt;br /&gt;Zaskakują, zadziwiają, przynoszą ulgę i radość. Szczęście.&lt;br /&gt;Przyjaźń, tajemnicza moc, która obok miłości jest najpiękniejszym cudem podarowanym w udziale człowiekowi. Najpotężniejszą bronią dobra.&lt;br /&gt;Chociaż właściwie przyjaźń to forma miłości...&lt;br /&gt;Lubię myśleć, że każdego z nas, poza cieniutką szkarłatną nicią, łączą z pewnymi ludźmi również inne, równie mistyczne nici.&lt;br /&gt;Lubię myśleć o przyjaźni jako osobliwej formie Akai Ito.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję Tej z którą spędziłam ostatnio dwa miłe dni, które stały się inspiracją do napisania tych kilku słów.&lt;br /&gt;Dziękuję Wam za to, że jesteście. Zawsze. [w tym miejscu uśmiecham się najpiękniej jak umiem, ale że nie wymyślono niczego co by ten uśmiech oddało jak należy, tak więc po prostu musicie sobie mnie wyobrazić, co nie wątpię, uda wam się doskonale]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-7338617485450678822?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/7338617485450678822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/02/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/7338617485450678822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/7338617485450678822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/02/blog-post.html' title='友情'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-5849116781849062628</id><published>2010-01-19T01:26:00.005+01:00</published><updated>2010-01-27T15:15:30.408+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życiowe'/><title type='text'>Letargu oby koniec</title><content type='html'>Ze zmęczenia zasypiam za dnia.&lt;br /&gt;W nocy wypatruję w ciemności jakiś znaków końca lub też początku, i tak aż do świtu.&lt;br /&gt;Bo nie wiem już czy moje życie znów w mych oczach się kończy czy może dopiero zaczyna.&lt;br /&gt;I tak niespokojnie upływają mi godziny, dni i tygodnie ostatnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tak bardzo podobnie jak kiedyś, a jednak trochę inaczej.&lt;br /&gt;Ciało czasami się poddaje uciekając w pozbawiony snów letarg, umysł odpływa w nierealny świat, chociaż... nie chce się poddać. Nie chce zapomnieć pewnych zmian. Dobrych zmian.&lt;br /&gt;I one jeszcze trzymają całą tę rozkołysaną życiem konstrukcję w całości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba się ogarnąć. Muszę się ogarnąć.&lt;br /&gt;Tylko ile ja już to razy sobie mówiłam...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-5849116781849062628?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/5849116781849062628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/01/letargu-oby-koniec.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5849116781849062628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5849116781849062628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/01/letargu-oby-koniec.html' title='Letargu oby koniec'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-6437559403556318514</id><published>2010-01-12T18:42:00.006+01:00</published><updated>2011-09-23T20:40:06.280+02:00</updated><title type='text'>Ohayoo noworoczne</title><content type='html'>Miałam w planach napisanie czegoś w miarę sensownego, bo przecież nowy rok się zaczął i takie tam, ale niestety nie wiem czy mi się to uda. Dorwała mnie jakaś dziwna - w moim wypadku mocno spóźniona - zimowa chandra. Może to wina stycznia i perspektywy lutego, dwóch miesięcy, które nie za specjalnie lubię, bo kiedyś masa sprawdzianów, a od dwóch lat sesje - albo coś na wzór sesji. Co by nie było, tuż po nowym roku człowiek się budzi na nowo w ziemskiej rzeczywistości - bo nie to,  że wcześniej od niej odpływałam, moje szkoły czy uczelnie zdecydowanie nie pozwalały mi się nudzić. Nudzić w tej innej, gorszej interpretacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Październik, a wraz z nim kolejne dwa miesiące stały się bezpowrotnie własnością przeszłości w tempie chyba najszybszym od - o zgrozo - prawie 21 lat mojego życia.&lt;br /&gt;Streszczać ich za bardzo nie ma sensu - wystarczy przejrzeć tablicę żalów jaką stał się mój blip, a i ten blog również (chociaż nie brakuje tam też miłych i radosnych chwil).&lt;br /&gt;Studia, ot co. Nie te wymarzone, ale przecież wiecznie lamentować nad tym nie można. Przynajmniej tak też myślałam, ale ja zdolna dziołcha wielu talentów (i antytalentów w szczególności) jestem i już po pierwszych kilkunastu dniach zaczęłam jęczeć, że już dłużej nie chcę.&lt;br /&gt;Aczkolwiek powinnam czuć się z siebie dumna. Właściwie to wytrzymałam bez takiego prawdziwego i natarczywego lamentowania nad moim marnym losem wiecznej studentki, wiecznej maturzystki i spadochroniarza (full service, proszę ja was) o ileś tam tygodni dłużej niż to miało miejsce przed rokiem na biotechu. Ah, nawet oceny miałam/mam (jeszcze) dobre. Poprawkę póki co tylko jedną z zasranej pedagogiki. Ale że temat owego przedmiotu prowadzi do potoku wulgaryzmów wymieszanych z moją frustracją, zagłębiać się w nań nie będę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie jakbym miała ocenić ostatni rok, wyjątkowo nie umiałabym postawić jednoznaczej oceny. Zaczął się ni to dobrze, ni to źle. Skończył podobnie. A po środku? Różnie, i to bardzo.&lt;br /&gt;Czerwiec, lipiec i sierpień - z jednej strony wielkie rozczarowanie, z drugiej dla równowagi wielka radość. I tylko jedna, Panu dziękować, najważniejsza rzecz w życiu nie zawiodła w tym roku - ludzie. Ci bliscy, prawdziwi przyjaciele. Chociaż i tu będzie wyjątek. Pewien osobnik potwierdził regułę, wcześniej złamał mi serce - i żeby nie było żadnych niejasności, złamał tak jak przyjaciel tylko złamać może. Gdzieś tam zachowałam jeszcze malutką iskierkę nadziei (tłumaczącą moje krótkie zrywy aby jednak własnymi rękami przywrócić dawny porządek), ale doświadczenia życiowe nauczyły mnie kilku istotnych rzeczy o istotach co to zwą się Ziemianami, więc chroniąc siebie, pozwoliłam mu odejść. Dla siebie, nie Jemu konkretnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Święta miłe i ciepłe, chociaż w tym roku już dwóch osób brakuje przy stole wigilijnym. Oby tam gdzie przebywają, było im o wiele lepiej niż tutaj.&lt;br /&gt;Sylwester również udany, spędzony na spokojnie i bardzo kameralnie z kochaną K.&lt;br /&gt;Chociaż jestem przeciwniczką wszelkich postanowień noworocznych, yakusoku malutkie złożyłam. A nóż, nie zaszkodzi i w ten sposób szczęściu dopomóc :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio jednak coraz bardziej zdaję sobie sprawę, iż mimo wszystko z tym rokiem wiąże jeszcze większe oczekiwania niż z latami poprzednimi.&lt;br /&gt;No ale, jedna rzecz już sie spełniła. Ah! Rzeczywiście! Jakby się tak zastanowić, rok temu mniej więcej o tej samej porze myślałam o dwóch pragnieniach. Jedno z nich się spełniło. Baa, spełniło oszczędzając mi przy tym większych przykrości, jakie byłam co prawda gotowa ponieść, a jednak - nie musiałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wszystko w swoim czasie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok Słońca ponoć mamy. Słońce dobre jest. Tak mówią przynajmniej.&lt;br /&gt;Także przy dużej dawne szczęścia, entuzjazmu i pracy wszystko powinno pójść - tym razem - po mojej myśli.&lt;br /&gt;Czego i wam również mocno, z całego serduszka życzę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Nie lubię stycznia, prawda... ale ma jeden plus - nowy sezon dramowy! A wraz z nim drugi sezon, tak wyczekiwanego Bloody Monday ^^&lt;br /&gt;Będzie coś dla relaksu, bo jak tylko zaliczę I semestr (ojej, no chyba nawet mi się uda, przy tym moim lenistwie i ignorancji) to czas niemiłosiernie będzie gonić maturalnymi powtórkami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-6437559403556318514?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/6437559403556318514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/01/ohayoo-noworoczne.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/6437559403556318514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/6437559403556318514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2010/01/ohayoo-noworoczne.html' title='Ohayoo noworoczne'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-5223793432492891209</id><published>2009-11-17T20:09:00.009+01:00</published><updated>2010-01-27T15:31:47.334+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życiowe'/><title type='text'>Nie szkoda Ci?</title><content type='html'>... dwóch lat?&lt;br /&gt;... życia?&lt;br /&gt;... nerwów?&lt;br /&gt;... zdrowia?&lt;br /&gt;... czasu wolnego?&lt;br /&gt;... &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dwóch lat?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź brzmi: NIE.&lt;br /&gt;I mam nadzieję udzielać owej odpowiedzi po raz ostatni.&lt;br /&gt;Jest to jedyna prawdziwa i słuszna w moim mniemaniu i przypadku odpowiedź.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie szkoda mi, bo?&lt;br /&gt;Bo człowiek powinien robić w życiu to na co ma ochotę. O ile sytuacja życiowa i na świecie mu na to pozwoli. O ile sam da radę. A już na pewno powinien walczyć o swoje marzenia. Spełniać je.&lt;br /&gt;Bo danym życiem żyje się tylko raz. O raz za mało, aby porzucić wyznaczone sobie cele.&lt;br /&gt;Nie szkoda mi, bo wolę żałować dwóch lat niż ich wielokrotności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A najlepsze, że nie żałuję.&lt;br /&gt;Seriously.&lt;br /&gt;Fakt, że mi trochę szkoda, bom ja niecierpliwy człowiek w takich sprawach jest.&lt;br /&gt;A że z życia taki mały figlarz bywa, trzeba pominąć lub też śmiechem podsumować i iść dalej.&lt;br /&gt;Byle do przodu.&lt;br /&gt;Co się odwlecze to nie uciecze :)&lt;br /&gt;To co robię teraz, to mało. Za mało dla mnie. Czy tak trudno to pojąć?&lt;br /&gt;Także...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nie poddawać się!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;... i tym będę się kierować.&lt;br /&gt;Bo pewna swojego jestem. Pewna jak mało której rzeczy na tym świecie. I myślę, że to piękne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gome, że znowu. Znowu tłukę ten temat, ale za często ktoś zadaje mi to jakże bzdurne pytanie z tematu.&lt;br /&gt;Wytrwałości! I będzie dobrze! :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-5223793432492891209?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/5223793432492891209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/11/nie-szkoda-ci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5223793432492891209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5223793432492891209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/11/nie-szkoda-ci.html' title='Nie szkoda Ci?'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-5398215792948549855</id><published>2009-11-10T19:38:00.011+01:00</published><updated>2009-11-10T21:24:37.114+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życiowe'/><title type='text'>(Nie)ludzka twarz</title><content type='html'>Miejsce - przejście podziemne w okolicach Rotundy.&lt;br /&gt;Dwie dziewczyny, mniej więcej po 16/17 lat, śmieją się głośno z nieznanego mi powodu.&lt;br /&gt;Po chwili jedna łapie drugą za rękę i z irytującym parsknięciem pociąga ją w tłum ludzi.&lt;br /&gt;Gdy sama mijam owe okazy nastoletniej głupoty, te już skaczą - wydawać by się mogło w dzikiej euforii - po całej szerokości podziemnego korytarza. Palec jednej dziewczyny wskazuje równoległy korytarz. Kieruję wzrok w punkt w który wpatrzone są również pozostałe dwie pary oczu.&lt;br /&gt;Równie młody chłopak spogląda na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;te dwie&lt;/span&gt;. Widzę w jego oczach bezsilność i smutek.&lt;br /&gt;Nagle wszystko staje się jasne.&lt;br /&gt;Nieregularne rysy, zachwiane proporcje twarzy.&lt;br /&gt;Wada.&lt;br /&gt;Wada, której nie da się nie zauważyć. Co nie oznacza, że nie da się jej zignorować.&lt;br /&gt;Odwracam się i piorunuje &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nienormalne&lt;/span&gt; wzrokiem. Patrzą na mnie zaskoczone, jedna szepcze coś drugiej do ucha. Nie wiem co, tłum mnie porywa. Czuję jak w środku rozrywa mnie złość.&lt;br /&gt;Na nie. I na samą siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogłam coś powiedzieć. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Powinnam!&lt;/span&gt; Cóż z tego, że taka myśl przyszła mi do głowy dopiero, gdy byłam już kilka metrów przed nimi. Trzeba się było zatrzymać i skomentować ich niski poziom intelektu.&lt;br /&gt;Przecież tak dobrze wiem, jak to jest stać na miejscu tego chłopaka.&lt;br /&gt;Tak dobrze rozumiem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam.&lt;br /&gt;Wybacz mi, kimkolwiek jesteś. Następnym razem nie ograniczę się tylko do spojrzenia przesyconego pogardą i złością. Przykro mi tylko, że ten następny raz wcale nie zmieni tego co się dzisiaj wydarzyło. I chociaż kiedyś te dwa okazy o nieludzkiej twarzy odpowiedzą za swe czyny, my nie powinniśmy pozostawać bierni tu, na Ziemi, gdy staną na naszej drodze. Lub drodze innego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam, że byłam dzisiaj taka słaba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-5398215792948549855?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/5398215792948549855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/11/nieludzka-twarz.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5398215792948549855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/5398215792948549855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/11/nieludzka-twarz.html' title='(Nie)ludzka twarz'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-7537263104401975282</id><published>2009-10-21T22:32:00.005+02:00</published><updated>2009-11-10T21:31:32.518+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życiowe'/><title type='text'>Pokora</title><content type='html'>Za oknem szaro, smutno, zimno i mokro.&lt;br /&gt;I chociaż staram się chodzić po ulicy z uśmiechem na twarzy i iskierkami rozbawienia w oczach na widok tych wszystkich zabieganych istot, czasami coś puszcza i już nie umiem dłużej walczyć z pewnym żalem, złością i smutkiem. Im dłużej taki stan trwa, tym wpędzam się w coraz większe poczucie winy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem idealna. A na pewno jestem zarozumiała. Czasami.&lt;br /&gt;Nie zawsze jestem miła. A czasami bywam nawet bardzo opryskliwa. I jak się tego pozbyć?&lt;br /&gt;I nawet tutaj, narzekam i narzekam. Wywyższam się i osądzam. I tak smęcę farmazonami przeróżnymi. A miało być inaczej. I jest, ale jeszcze nie do końca.&lt;br /&gt;Cóż z tego, że myśli są pogodniejsze, że wiary w człowieku więcej. I szczęścia z życia. I doceniania tych najbardziej niepozornych chwil. Cóż z tego, jeśli człowiek nie umie tego odzwierciedlić w świecie, w kontaktach z innymi. I w ten sposób poczucie winy rośnie z każdym wykrzyczanym na bliskich słowem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo brakuje mi wciąż pokory. Wobec życia i świata. Wobec ludzi i zdarzeń. Wobec natury i siebie. Nawet siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie napiszę, że postanawiam poprawę od teraz. Bo postanawiam, ale to nie jeden krok naprzód coś zmieni, a przejście (nie przebiegnięcie!) całej długiej i krętej drogi, z wieloma przystankami i ślepymi zaułkami. Gdyż liczy się wytrwałość. I pogoda ducha. I miłość bliźniego. I szacunek. I cierpliwość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napiszę za to przepraszam. Za co? Za to co mi ciąży na duszy. I będę się starać. Mocniej i wytrwalej.&lt;br /&gt;I za to, że zaprzeczałam swoim słowom na temat pielęgniarstwa.&lt;br /&gt;Piękny zawód. I niech tak pozostanie. Niezależnie od moich zamiarów i celów. Bo to nie jest ważne dla nikogo poza mną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I najważniejsze.&lt;br /&gt;Nie ważne czy ktoś zrozumiał moje słowa z przed kilku tygodni tak jak ja podczas ich pisania.&lt;br /&gt;Nie ważne czy to wina mego mizernego pióra, czy też emocji jakie mogły wzbudzać.&lt;br /&gt;Prawda jest taka, że potrzebuję bliskości. Bardzo jej potrzebuję. I zrozumienia też.&lt;br /&gt;Nawet i zwłaszcza, z naciskiem na to drugie, poczucia więzi z osobą, z którą dzieli się życie. Na dobre i na złe. W której ma się przyjaciela, ale przede wszystkim odnajduje zagubiony fragment samego siebie. I dlatego właśnie czekam. Na odpowiedni czas, miejsce, a przede wszystkim istotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo kocham życie, a skoro kocham to nie będę go ranić swymi pomyłkami. Nie bezczelnie, bez namysłu i z ciągłym popełnianym pewnych błędów.&lt;br /&gt;I nie chodzi o to by się zmieniać. Ani też o to by się akceptować.&lt;br /&gt;To też.&lt;br /&gt;Należy po prostu szlifować samego siebie. Tak, jak diament się szlifuje. A że nie najpiękniejsze porównanie mi wyszło składniowo, to nie ważne.&lt;br /&gt;Musiałam :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję. Znowu :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-7537263104401975282?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/7537263104401975282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/10/pokora.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/7537263104401975282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/7537263104401975282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/10/pokora.html' title='Pokora'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-9158981831810386790</id><published>2009-10-06T18:19:00.013+02:00</published><updated>2010-01-27T15:32:30.093+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życiowe'/><title type='text'>Powołanie nie umie jednego...</title><content type='html'>... wyciągnąć mnie wcześnie rano z cieplutkiego łóżka, by w cholernej zimnicy odprawić poranne ablucje, zjeść w tempie ekspresowym po czym wyjść na jeszcze gorszą zimnicę i tłuc się napakowanym autobusem na uczelnie.&lt;br /&gt;Właściwie to powinnam mówić w czasie przyszłym. Toż to mego powołania spełniać jeszcze nie mogę.&lt;br /&gt;Ale mimo tego malutkiego szczególiku, jestem bardzo zadowolona.&lt;br /&gt;Mój mózg chłonie wszystko. Jest jak gąbka (Bogu dzięki stokrotne, że już się o tych stworzeniach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;uczyć&lt;/span&gt; nie muszę... wystarczająco mi zoologie i inne pierdoły namieszały w głowie w ciągi kilku wcześniejszych miesięcy), albo nie wiem... jego pazerności na wiedzę żadne porównanie nie odda. W dodatku są to w końcu ciekawe rzeczy. Nauka o człowieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byle odsunąć zazdrosne myśli o kolegów z kierunku lekarskiego, nie spać gdzie (schodki, kawiarnie etc.) i kiedy (rozrzut godzinowy jest duuuży) popadnie, a rok szybko minie i witamy moje masochistyczne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;love&lt;/span&gt;. A wtedy się dopiero zacznie sezon kawowy i nocne maratony... I co się głupia z rozmarzeniem uśmiecham sama do siebie na ową myśl?! O_o&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak grupa i pierwsze wrażenia?&lt;br /&gt;Ano, nie jest źle.&lt;br /&gt;Ludzie sympatyczni, jakiś większych pomyleńców - może poza mną - nie ma, chociaż to może wyjdzie dopiero przy bliższym tj. integracyjnym spotkaniu :)&lt;br /&gt;Jedna osoba również chce tylko przezimować, mam nawet 2 (słownie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dwóch&lt;/span&gt;) rodzynków rodzaju męskiego, a Ci na pielęgniarstwie zaliczają się do okazów rzadkich, w tym jeden, jak sam co chwilę lubi nam przypominać, jest na tym kierunku z powołania. Stąd nawet zaczęłam od owego słowa.&lt;br /&gt;Bo ja rozumiem jego pasje i teoretyczną miłość do danego zawodu. Baa, rozumiem jak mało kto, ale... agresywne przypominanie o tym fakcie co 5 minut rozmówcy w sposób wyrażający pogardę dla ludzi, którzy mogliby chcieć robić coś innego to już inna bajka.&lt;br /&gt;Ale może trza się cieszyć, że w przyszłości lekarze czy pielęgniarze będą nas leczyć tylko za owe powołanie. Nasze portfele z pewnością się ucieszą.&lt;br /&gt;Oj, no ale gdzie ja tu o pieniądzach będę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak każdy student WUMu wie, a ja mam szaloną przyjemność się dowiedzieć, wszelkie sprawy na tej uczelni lepiej załatwiać zażywając na godzinę przed wejściem do pokoju docelowego np. dziekanatu - relanium. Cóż za dziwactwo, że na uczelni medycznej tak bardzo nie szanuje się własnego i studentów zdrowia. Człowiek szczęśliwy, spokojny, uśmiechnięty etc. żyje dłużej! Ja za wrzody żołądka ślicznie dziękuję.&lt;br /&gt;W tym miejscu warto odnotować tę jedną jedyną rzecz za jaką tęsknię na swej ex-uczelni.&lt;br /&gt;Dziekanat.&lt;br /&gt;Student=człowiek.&lt;br /&gt;I nikt nie trzaska Ci drzwiami przed nosem, bo kończy pracę o 14, a Twoje 2,5 godzinne stanie pod owymi drzwiami nie ma żadnego znaczenia.&lt;br /&gt;I jeszcze ja miałabym być starostą grupy? Ojj, nie, nie, nie... Naprawdę lubię swoje nerwy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś jeszcze?&lt;br /&gt;Ah, tak. Ciężko przyznać, ale mnie chyba coś wewnętrznie skręci jak przyjdzie mi się uczyć o myciu pacjenta i ścieleniu łóżka _-_'&lt;br /&gt;Ale to chyba taka szkoła życia dla mnie, bo chociaż ja ani nie pasuję do zawodu pielęgniarki, ani nie chciałabym go wykonywać, mimo wszystko myślę, że można go postawić na równi z zawodem lekarza. W mojej hierarchii jest nawet nad tym ostatnim, z prostego względu. Dla mnie wydaje się trudniejszy, bo więcej pewnych barier wymagałby ode mnie do przełamania. Ale nie będę tego tutaj rozwijać, bo wyjdzie, że jakaś zarozumiała jestem czy coś, a ja naprawdę staram się być miła, a moje słowa to tylko takie małe herezyjki :)&lt;br /&gt;I żeby nie było, że kłamię. Wiele zawdzięczam pielęgniarkom, swojego czasu bardzo mi pomagały. Super kobiety ^^&lt;br /&gt;W każdym razie jedni spełniają się w tym, drudzy w tamtym. Jak ktoś ma owe powołanie, to bardzo piękne. Tak nawet powinno być. Niech jednak szanuje przy tym innych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja lecę do fizyki. Tak, tej maturalnej.&lt;br /&gt;Przysnęło mi się. Znowu.&lt;br /&gt;Notka miała rozbudzić troszku moje szare komórki. Po treści widzę, że chyba nie wyszło, ale ćsii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powodzenia! Nie dajcie się wszelkim asystentom, profesorom etc.!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Zaginajcie ostatnie strony w indeksach! Ja na biotechu nie zagięłam, i co?, nie dotrwałam do końca I roku (chociaż miałam taki zamiar). Przejrzałam też indeksy brata (taa, z nas rodzina wiecznych studentów xD) i ten z pierwszej uczelni też nie miał zagiętej strony! I nie ukończył I roku! Coś w tym jest! So, zaginać, zaginać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-9158981831810386790?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/9158981831810386790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/10/powoanie-nie-umie-jednego.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/9158981831810386790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/9158981831810386790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/10/powoanie-nie-umie-jednego.html' title='Powołanie nie umie jednego...'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-2423739056782257289</id><published>2009-09-16T14:10:00.011+02:00</published><updated>2009-11-10T21:33:28.587+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życiowe'/><title type='text'>Dżapońskie krewetki co swój udział w mym uśmiechu miały</title><content type='html'>Z dniem dzisiejszym upływa dokładnie dziewięć tygodni od przyjęcia mojej zacnej osoby do szpitala, a w najbliższy piątek tyleż samo stuknie zabiegowi jaki przeszłam.&lt;br /&gt;Po tych długich dziewięciu tygodniach, dzisiaj, tj. 16 września 2009 roku, po raz pierwszy umyłam prawie normalnie zęby. Po raz pierwszy otworzyłam usta na tyle by wyzwolić język z okowów zębów, drutów, płytek i tuzinów gumek wszelakiego rodzaju.&lt;br /&gt;Jednak nie z tych powodów po spojrzeniu w lustro rozpłakałam się niczym małe dziecko.&lt;br /&gt;Łzy szczęścia swe źródło miały w zdumieniu, niedowierzaniu, zachwycie i ogromnej wdzięczności.&lt;br /&gt;Wdzięczności za wspaniałych lekarzy przeróżnych specjalności, którzy trzeba to przyznać, odwalili kawał świetnej roboty.&lt;br /&gt;Wdzięczności za wspaniałą rodzicielkę, bo gdyby nie ona, nie pisałabym nigdy tych słów, i bynajmniej nie mówię tu o fakcie podarowania mi życia, a raczej prowadzenia mnie przez trudniejsze jego fragmenty.&lt;br /&gt;Wdzięczności za wszystkich dobrych ludzi jakich spotkałam do tej pory, a którzy martwili się o mnie przez ostatnie tygodnie i bardzo mi pomagali.&lt;br /&gt;Wdzięczności za dar od losu, bo chociaż cierpienie samo w sobie jest złem, to w odpowiednim czasie, dzięki sile życiowej i pomocy innych ludzi, może przynieść największe dobro, a wraz z nim szczęście w czystej postaci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wdzięczności za życie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I chociaż już po zabiegu, mimo dużej opuchlizny (moja twarz przechodziła dziwną formę ewolucji - panie Darwin, tegoż pan pod uwagę nie brał - z człowieka zrobiło się ze mnie prosię tuczone, by po kilku dniach przemienić się w chomika faszerującego się fistaszkami), widać było dużą zmianę w wyglądzie i w samym zgryzie, to dopiero po wyjęciu śrub, zdjęciu drutów (notabene na żywca mi je wyrwali O_o), płytki i w końcu dzisiaj, gumowych wyciągów, można podziwiać w pełni rezultat rozczłonkowania przed dwoma miesiącami pewnych części mojego ciała.&lt;br /&gt;Od 14 lat przyzwyczajona byłam do, niech już będzie,&lt;span style="font-style: italic;"&gt; krzywego uśmiechu&lt;/span&gt; i generalnie następstw pewnego nieszczęśliwego wydarzenia z roku '95.&lt;br /&gt;Dlatego tak trudno mi pojąć, że od tych dwóch miesięcy moje wcześniej niesforne zęby i szczęki (kto, na Boga, nadał tak dziwnie brzmiące nazwy tym częścią ciała?!) grzecznie znajdują się tam gdzie ich miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przeżywszy podobnej przygody, ludzie nawet nie zdają sobie sprawy jakim szczęściem i przyjemnością jest możliwość normalnego jedzenia. Sztućcami. Gryząc.&lt;br /&gt;Jakim dobrodziejstwem jest zdolność mówienia.&lt;br /&gt;Ah, i oddychania ustami, gdy jeździ się konno, tudzież uprawia inną dyscyplinę sportu (tak, po 7 tygodnia po zabiegu, bez fragmentu kości w biodrze galopowałam sobie ;p).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doprawdy, nie mogę uwierzyć, że tyle już minęło czasu od zabiegu.&lt;br /&gt;Że w ogóle miał miejsce jakiś zabieg.&lt;br /&gt;Ale to chyba dobrze, prawda?&lt;br /&gt;Mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Dumna z tego w jaki sposób przeszłam przez te kilka, co by nie było, ciężkich tygodni.&lt;br /&gt;Życie byłoby nudne bez takich wyzwań. Bardzo nudne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję raz jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Aj, przydałoby się jeszcze rozszyfrować tytuł posta.&lt;br /&gt;Krewetka to nic innego jak mały drucik owijany wokół zamka (to to coś co się nakleja na zęba w aparacie stałym), który przytrzymuje drut - łuk - na miejscu. Inaczej, krewetki służą dokładnie do tego samego co kolorowe gumeczki, tyle że stosuje się je (prawdopodobnie, bo ja się na tym nie znam) u pacjenta przygotowanego do zabiegu szczękowego.&lt;br /&gt;Skąd Japonia w tym wszystkim? Ano, inna forma drucików - z takimi małymi pętelkami na końcu - nazywa się nie inaczej jak... Kobayashi. Mam nadzieję, że to prawidłowa pisownia. W każdym razie nazwa brzmi z japońska, czyż nie? O te dżapońskie pętelki zaczepia się specjalne gumki tzw. wyciągi.&lt;br /&gt;Wszystkie te (i po prawdzie jeszcze masa innych rzeczy) mają na celu stabilizację zgryzu, a co za tym idzie, przyczyniają się w znaczący sposób do uzyskania pożądanego dobrego końcowego efektu skomplikowanego przedsięwzięcia jakim jest osteotomia szczęki (tak, w końcu ujawniłam nazwę mego zabiegu :&gt;) - pięknego uśmiechu. Ot, cała filozofia ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;* &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mały edit z dnia 30 września: Notka może i pojawia się z nieprawidłową datą, a raczej z dużym opóźnieniem. Jednak bardzo chciałam ją zamieścić, nie zdążyłam niestety tego zrobić, bo w końcu wyjechałam do Hiszpanii, ale o tym jeszcze będzie, bo dużo się działo. I to jak.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A dzisiaj rano powitanie z nowym kierunkiem. Szkoda, że jeszcze nie TYM MOIM, ale co tam. Będzie fajnie ^^&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-2423739056782257289?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/2423739056782257289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/09/dzaponskie-krewetki-co-swoj-udzia-w-mym.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/2423739056782257289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/2423739056782257289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/09/dzaponskie-krewetki-co-swoj-udzia-w-mym.html' title='Dżapońskie krewetki co swój udział w mym uśmiechu miały'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-2422400458467240119</id><published>2009-09-12T01:55:00.013+02:00</published><updated>2010-01-27T15:32:40.256+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życiowe'/><title type='text'>Ano, odzywam się</title><content type='html'>Stwierdzam, że to niesprawiedliwe, że nie mogę zmienić poziomu zdawanego przedmiotu na maturze, tylko dlatego, że w tym roku MUSIAŁAM zdawać go na rozszerzeniu, bo innej możliwości nie było.&lt;br /&gt;Życie.&lt;br /&gt;Nie.&lt;br /&gt;Pieprzone CKE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak wam dokopię. I fizyce też!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle to mam w planach wyjazd do Hiszpanii. Niestety okazuje się, że 28 września zaczynają mi się zajęcia na uczelni. Zajęcia, nie inauguracja roku. 28 to ja wracam do Polski... Z resztą chwilowo nigdzie nie jadę (właściwie to nie jedziemy), bo nie mamy biletów na samolot.&lt;br /&gt;Jak nam się uda gdziekolwiek wyjechać to będzie cud. Spontaniczność górą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O perypetiach szpitalnych i około szpitalnych później.&lt;br /&gt;A jest o czym pisać, oj jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Opaczność naprawdę czuwa nad moim losem. Gdyby nie akcja z paszportem, musiałabym zrezygnować z wyjazdu do Egiptu, ponosząc przy tym dużo większe koszty - zarówno finansowe jak i mentalne - niż poniosłam w rzeczywistości.&lt;br /&gt;A to że nie dostałam się na lekarski do innego miasta jest moją winą. Chyba. Ale to już zahacza o kwestie filozoficzne, bo nie mam na myśli mojej pracy włożonej w naukę.&lt;br /&gt;Wniosek?&lt;br /&gt;Ufaj intuicji i wierz w swoje marzenia. Bez żadnych wątpliwości. Ale o tym też później. Temat na osobną notkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* * *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aj. Tak przeglądałam wszystkie dotychczasowe posty i... jakieś takie smętne są. Kompletnie nie oddają mojego prawdziwego nastroju. Nie wiem czemu, może dlatego, że staram się unikać emotikon :p (O właśnie!)&lt;br /&gt;W każdym razie, żeby nie było, jestem baaardzo szczęśliwa. Od tak, z jednej strony bez powodu, a z drugiej jest dużo przyczyn mej radości.&lt;br /&gt;Chyba po prostu muszę jeszcze popracować nad formą i stylem tegoż bloga. Trochę mi to zajmie. Ale bądźcie cierpliwi! (Mówię tak jakby masowo ludzie czytali moje wypociny... no ale te 3/4 osoby je czytają, za co wam bardzo dziękuję :) I chrzanić brak tych emotikon. Uzależniona od nich jestem. Będą mało intelektualne emotikony i tu :D)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-2422400458467240119?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/2422400458467240119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/09/ano-odzywam-sie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/2422400458467240119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/2422400458467240119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/09/ano-odzywam-sie.html' title='Ano, odzywam się'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-3570918522289704936</id><published>2009-08-30T23:47:00.010+02:00</published><updated>2009-11-10T21:26:59.631+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłosne'/><title type='text'>A jak tam Twoje życie erotyczne?</title><content type='html'>Imprezy wszelakiego rodzaju, czy to rodzinne, czy też organizowane w gronie przyjaciół rodziców, mają jedną cechę wspólną. Prawie zawsze pada na nich pytanie z tematu posta, po czym - tym razem już zawsze - odpowiedź &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Leży i kwiczy, ciociu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;W przeciwieństwie do rodziny, która o owe sprawy pyta się troszkę delikatniej (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A Ty byś sobie znalazła w końcu męża, a nie tylko w tych książkach siedzisz!&lt;/span&gt;), przybrane ciotki - zauważyliście, że płeć brzydka z reguły nie wykazuje takiego zainteresowania kontaktami interpersonalnymi młodszego pokolenia? - pokrzepiająco klepią po ramieniu i śmiejąc się mówią: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;A tam! To nie jest najważniejsze! Masz jeszcze czas!&lt;/span&gt;, tudzież z mniejszym entuzjazmem za to z wielkim zapałem krzyczą: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Faceci i tak myślą tylko penisem!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie wnikam w życiorysy autorów niektórych wypowiedzi, ale rękami i nogami mogę się podpisać pod stwierdzeniem, że nie jest to najważniejsza rzecz w życiu.&lt;br /&gt;Tak! Mam czelność bluźnić mówiąc, że związki (nie miłość!) są tylko miłym dodatkiem do życia, lecz na pewno nie jego głównym celem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wcale nie jestem zakompleksioną kobietą, która wylewa swoją rzekomą frustrację w eter internetu.&lt;br /&gt;Jestem sfrustrowana, ale przyczyna takiego stanu tkwi w zachowaniu innych ludzi, zwłaszcza moich rówieśników.&lt;br /&gt;Ja wiem. Człowiek &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dorastając&lt;/span&gt; przechodzi różne etapy, m.in. fascynację płcią przeciwną (która w większości przypadków trwa aż do śmierci danej ofiary), szuka bliskości drugiego człowieka lub ewentualnie tylko czai się na jego karty kredytowe.&lt;br /&gt;Ale uzależniać całe swoje życie, poczucie spełnienia i... jak to zwą? ... a! szczęście! od czegoś tak kruchego i niepewnego jak związek, to czysta paranoja!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzimy się i umieramy sami, czyż nie znaczy to, że przebywając na Ziemi mamy trochę inne zadania do zrealizowania niż tylko szukanie sobie kogoś, kto &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pozornie&lt;/span&gt; ułatwi nam wędrówkę przez życie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem, na Boga!, nie rozumiem ludzi, co to przez najlepsze lata swojego życia chodzą i rozpaczają, bo są &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niby!&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sami&lt;/span&gt;! Przez takie właśnie podejście straciłam jednego przyjaciela, chociaż w gruncie rzeczy może powinnam powiedzieć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyjaciela&lt;/span&gt;, bo żeby zakończyć długoletnią znajomość przez taką głupotę i w tak żałosny sposób w jaki to M. zaprezentował... Eh, szkoda słów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie, błagam, dorośnijcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mam xx lat, nigdy nikogo nie miałem. Jestem sam!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jesteście sami! Macie prawo wypowiedzieć owe słowa tylko i wyłącznie kiedy nie będziecie mieli żadnych przyjaciół, gdy zabraknie wam rodziny i przyjaznych dusz, które w potrzebie wyciągnęłyby do was pomocną dłoń. A uwierzcie, wiele jest istot na tym świecie gotowych wam pomóc, nawet nie wiedząc kim jesteście. Bezinteresownie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brakuje wam miłości?&lt;br /&gt;Rozejrzyjcie się wokół siebie, zacznijcie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;widzieć&lt;/span&gt;. I co? Czy ślepota naprawdę aż tak zasłania wam prawdę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem, odnośnie celu w życiu, każdy dąży do czegoś innego. Dla niektórych najważniejszą rzeczą pod słońcem będzie znalezienie sobie męża/żony, ale... noo...&lt;br /&gt;Cholera! Jeśli naprawdę odczuwacie taką potrzebę to ruszcie dupę z miejsca i zróbcie coś w kierunku osiągnięcia &lt;span style="font-style: italic;"&gt;życiowego spełnienia&lt;/span&gt;! Wieczne lamentowanie, zwłaszcza z tak błahego powodu (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zwłaszcza!&lt;/span&gt;, gdy ma się te 13... 16... ba, nawet 20 lat!) prowadzi na skraj przepaści, z której człowiek prędko się nie wydostanie, o ile w ogóle mu się to uda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szlag, no szlag mnie trafia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nawet&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;span&gt;jak&lt;/span&gt; będę sama, będę szczęśliwa! O! *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Żeby nie było. Nie jestem hipokrytką, nie mówię więc, że nigdy z nikim nie chcę być. Będę nawet na tyle szczera, iż przyznam się, że dojście do wniosków, które w przypływie chwilowego uniesienia umieściłam w tejże notce, zajęło mi trochę czasu.&lt;br /&gt;Uważam po prostu, że każdy człowiek ma gdzieś na świecie tą jedną jedyną osobę dla siebie (w tym że ta osoba może się objawić w kilku osobach, ha!, cóż za paradoks). Nie zawsze dane jest nam jednak poznanie jej w obecnym życiu. Nie ma w tym niczego złego.&lt;br /&gt;Jeśli poznam kogoś z kim będę chciała spędzić resztę życia, w porządku. Postaram się czerpać z tego tyle ile się da i mam nadzieję, że dając tyle samo w zamian. Jednakże świat się nie zawali jeśli umrę jako stara panna (z dwoma kotami, psem i koniem w domu). Z byle kim się nie zwiążę.&lt;br /&gt;Widocznie me aspiracje i ambicje nie są wysokich lotów i nie wpasowują się w kanon przyjęty przez społeczeństwo. Oj, zapomniałabym o prawie natury. Jakże mi przykro, taka hańba, a przecież kształcę się w biologicznych kierunkach. Wstyd!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem, że bez związku świat się nie wali, natura na mnie naskoczy.&lt;br /&gt;Powiem, że bez związku można mieć dziecko, społeczeństwo mnie ukamienuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ajajaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hm...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gome? (A skoro już przepraszam, to może dacie mi święty spokój! Żadnych więcej pytań o moje jakże bujne życie erotyczne! Sza!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* - zdanie w późniejszym czasie ciut zmienione, bo słowa mają wielką moc sprawczą, a że nikt sam być nie chce, wolę napisać tak żeby nie było żadnych niedomówień. Przy okazji może teraz notka dla niektórych wyda się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zrozumiała&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-3570918522289704936?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/3570918522289704936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/08/jak-tam-twoje-zycie-erotyczne.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/3570918522289704936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/3570918522289704936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/08/jak-tam-twoje-zycie-erotyczne.html' title='A jak tam Twoje życie erotyczne?'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-6235582828712289908</id><published>2009-08-25T15:04:00.007+02:00</published><updated>2009-11-10T21:26:17.164+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życiowe'/><title type='text'>Let it go</title><content type='html'>Dziwny los człowieka wiedzie przez życie. Czasami mam wrażenie, że nasza teoretyczna wolność wyboru i odpowiedzialność za własne kroki jest tylko zwykłym kłamstwem, złudzeniem byśmy nie popadli w rozpacz nad kontrolującym wszystko przeznaczeniem.&lt;br /&gt;Czy faktycznie jesteśmy panami naszego losu? Czy może tylko marionetkami w teatrze Wszechświata?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie kilka miesięcy było dla mnie bardzo uciążliwym okresem, zwłaszcza lipiec i sierpień.&lt;br /&gt;Studia, które mi nie odpowiadały, poprawa matury, problemy z moim zabiegiem, wyniki rekrutacji, w końcu sam zabieg i okres rekonwalescencji po nim (notabene, który wciąż trwa i trwać będzie jeszcze jakiś czas). Do tego zmaganie ze stratą bliskiego mi stworzenia, następnie przyjaciela... trochę się tego uzbierało.&lt;br /&gt;W pewnym momencie człowiek jest już tak zmęczony, że nie ma siły podnieść wzroku w kierunku przyszłości. Brakuje mu energii na dalsze życie. W takich chwilach najlepiej zrobić sobie przerwę od wszystkiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj bardzo potrzebuję wakacji. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Prawdziwych wakacji&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Tak się złożyło, że pod koniec lipca dostałam nieoczekiwaną propozycję wyjazdu. Cel podróży - może i prozaiczny oraz mało ambitny - Egipt, Turcja, Tunezja etc. Ciepłe kraje, wycieczka typowo turystyczna, organizowana przez biuro podróży do jednego z wielu kurortów gnieżdżących masy tępych turystów. Mimo wszystko, bardzo się ucieszyłam i zgodziłam na wyjazd. W końcu liczy się towarzystwo, a czasami zrobienie z siebie bezmózgiego burżuja nie jest takie złe.&lt;br /&gt;Niestety od początku zaczęły narastać dziwne problemy w okół mej jakże egzotycznej podróży.&lt;br /&gt;W pierwszym tygodniu września powinni mnie rozdrutować, odśrubować i odpłytkować.&lt;br /&gt;Nie miałam jednak pewności czy osoba odpowiedzialna za moje leczenie będzie w tym czasie w szpitalu, a przed wyjazdem (zaplanowanym na drugi tydzień przyszłego miesiąca) musiałam być pewna, że przywrócą mi zdolność mowy i prawie normalnego jedzenia. Po wielu telefonach zdobyłam niepotwierdzoną jeszcze informację, iż owa osoba powinna przebywać w mieście.&lt;br /&gt;Następnie zdałam sobie sprawę, że nie wiem czy mój paszport jest jeszcze ważny. Okazało się, że owszem, ale tylko do 16 grudnia br. Odetchnęłam z ulgą, zupełnie nieświadoma idiotycznych przepisów jakie obowiązują przy wjeździe do wcześniej wymienionych krajów. Mianowicie paszport musi być ważny przez min. pół roku.&lt;br /&gt;No i dupa.&lt;br /&gt;Jakbym wiedziała o tym durnym rozporządzeniu, złożyłabym wniosek o nowy paszport te trzy tygodnie temu. Wniosek złożyłam dopiero wczoraj, ale nie ma szans na to by mi wyrobili nowy dokument w dwa tygodnie (swoją drogą ten kraj jest naprawdę chory, na zachodzie dokumenty w ciągu tygodnia trafiają w ręce obywateli, u nas wszystko jest nielogiczne i pełne zbędnej biurokracji, można odnieść wrażenie, że robią nam łaskę pozwalając na ubieganie się o jakiekolwiek prawa). W ten oto piękny sposób po raz kolejny życie dało mi po dupie.&lt;br /&gt;Wakacji brak, co za tym idzie chęci do nauki na kolejnym kierunku z kosza &lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie dla Natalii&lt;/span&gt; również. Nie wspomnę już o przeklętej maturze (rzygam już tymi zadaniami! nuuuda!).&lt;br /&gt;Nie wiem jak ja przeżyję zimę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zawsze coś, zawsze kurwa, coś!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hormonalnie jestem rozstrojona, nerwowo rozstrojona, psychicznie i emocjonalnie również.&lt;br /&gt;Jak to wszystko się zsumuje wyjdzie jeden wielki płacz.&lt;br /&gt;Czasami naprawdę nie lubię być kobietą &gt;_&lt; style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- ! ... Mam tego po prostu dość! Zawsze coś! ... Nie! Chociaż raz daj mi się wypłakać! Było mi ciężko! Chciałam odpocząć...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- ... po tamtym zdarzeniu nauczyłam się podchodzić na spokojnie do tego co życie niesie. Być cierpliwą. Może tak miało być. Trzeba słuchać swojej intuicji. Zaufać losowi. Nie prawdą jest, że biednemu zawsze wiatr w oczy. To ma jakiś cel. Może nie powinnaś jechać teraz... Wszystko zawsze mocno przeżywasz. Spokojniej.&lt;br /&gt;Odpuść czasami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie. Odpuścić.&lt;br /&gt;Moje życie nigdy nie należało do tych prostych i usłanych różami dróg. Wiele przeszłam do tej pory, pewnie nie mało jeszcze mnie czeka. Nie twierdzę, że mam najgorzej, gdyż zawsze znajdą się ludzie dużo gorzej naznaczeni bólem i cierpieniem - ludzie, którzy utracili nawet nadzieję.&lt;br /&gt;Dawno temu zaakceptowałam to co mnie spotkało, gdyż dostałam szansę jakiej wielu nigdy nie miało nawet pod koniec swego życia. Dzięki temu mogę być lepsza. Mam niejako... dobry start? Czasami jednak zapominam.&lt;br /&gt;Ze strachu.&lt;br /&gt;Z bezsilności.&lt;br /&gt;Z bólu.&lt;br /&gt;Z żalu.&lt;br /&gt;Ze złości.&lt;br /&gt;Dużo się jeszcze muszę nauczyć. Dobrze, że są istoty, które dadzą mi porządnie w łeb, gdy zacznę za bardzo zrzędzić i/lub, nie daj Boże, roznosić miejsce w którym się akurat znajduję na drobne kawałeczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odpuść...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego nie zastanawiajmy się długo nad tym dlaczego pewne rzeczy układają się tak a nie inaczej.&lt;br /&gt;Równowaga - to domena Wszechświata, a życie ludzkie jest jego miniaturą. Podlega tym samym prawom. Na próżno szukamy odpowiedzi, których z jakiś przyczyn nie dane jest nam poznać tu, na Ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czy mamy całkowity wpływ na całe nasze życie? Nie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A więc istnieje siła wyższa, która nami kieruje? Też nie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rób swoje, nie poddawaj się. Nie ufaj przesadnie losowi, nie zaniechaj jednak nadziei, gdy Twoje poczynania nie dają pożądanego skutku.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kiedyś&lt;/span&gt; zrozumiemy. Poznamy prawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co idę przywitać się z poduszką, myśląc co zrobić by mimo wszystko poszaleć jeszcze w te &lt;span style="font-style: italic;"&gt;wakacje&lt;/span&gt;. W końcu liczy się nie to gdzie jedziesz, a z kim jedziesz. Naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gome za moje jęki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą z dupy jest ta notka. Chaos. Ale już mi się nie chce. Jeśli bym jej nie zamieściła teraz, to nigdy bym już tego nie zrobiła. Wasz ból... głupota moja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-6235582828712289908?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/6235582828712289908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/08/let-it-go.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/6235582828712289908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/6235582828712289908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/08/let-it-go.html' title='Let it go'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-3414613544611146733</id><published>2009-08-19T12:32:00.012+02:00</published><updated>2009-11-13T21:10:41.537+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='iorisiowe'/><title type='text'>Poproszę o grabarza</title><content type='html'>Odwiedziłam dzisiaj jakże zaszczytną instytucję zwaną Okręgową Komisją Egzaminacyjną aby obejrzeć swoje tegoroczne wyczyny na maturze.&lt;br /&gt;Że OKE mieści się jakieś 20 min od mojego domu, udałam się tamże na miły spacerek, coby nie skwierczeć w tramwaju. Równo o 11 stawiłam się w siedzibie szanownej Komisji. Tym razem obyło się bez krępujących acz zabawnych historii związanych z pozbawieniem mnie mowy na okres kilku tygodni. (Ostatnim razem, gdy napisałam recepcjonistce na kartce pytanie, ta się uśmiechnęła po czym zaczęła... odpowiadać również pisząc. Zaczęłam się śmiać i pokazywać jej na migi, że słyszę, tylko tymczasowo nie mówię. Pominę fakt, że podczas naszej miłej &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pogawędki&lt;/span&gt; miałam gigantyczne słuchawki na szyi. No cóż, nie wszyscy zostali obdarzeni darem spostrzegawczości.)&lt;br /&gt;Panie w OKE mnie pamiętały (ciekawe czemu? :P), także szybko znalazłam się w małej salce z miłą panią od fizyki. Ano, z tym przedmiotem to aż mi było głupio przy niej, bo mój wynik nie porażał. Bynajmniej nie pozytywnie. W końcu fizyki zaczęłam się uczyć na niecałe trzy miesiące przed maturą. Fizyki rozszerzonej. Mniejsza jednak o to.&lt;br /&gt;Po otworzeniu arkusza na mojej twarzy zagościł obłąkańczo kpiący uśmiech, który towarzyszył mi również na pozostałych przedmiotach. Miałam (i wciąż mam) ochotę walnąć głową o ścianę jak zobaczyłam, że nie przez brak wiedzy odpadło mi jakieś 10-15%!&lt;br /&gt;Błędy rachunkowe, niedopatrzenie, niedoczytanie...&lt;br /&gt;To samo miało miejsce w przypadku biologii i chemii.&lt;br /&gt;Chociaż przy dwóch ostatnich przedmiotach wielokrotnie byłam miło zaskoczona, gdyż zadania, których nie byłam pewna od samego początku - ba, zaliczałam je do błędnych - ocenione miałam jako poprawne.&lt;br /&gt;Co do dyskusyjnego klucza...&lt;br /&gt;Z biologii jeśli chodzi o wiedzę zrobiłam tylko jeden mały błąd (nienawidzę botaniki, zwłaszcza budowy wszelakich części kwiatków i innych zielonych paskudztw), natomiast część pozostałych błędów wynikała właśnie z ograniczeń owego miażdżącego klucza, jednak nie ma co się teraz nad tym rozwodzić.&lt;br /&gt;I dochodzimy do przyczyny mojej największej frustracji. Błędy wynikającego z tzw. stresu egzaminacyjnego, prościej mówiąc, mojej głupoty.&lt;br /&gt;Zadanie, które nie wymagało praktycznie żadnej wiedzy, jednak wyścig z czasem robi swoje, i masz... zamiast 90 zaznaczysz na osi 60 i dupa blada. Punkt do tyłu.&lt;br /&gt;Kobieta, która nas pilnowała czasami dziwnie się na mnie patrzyła, bo z mojej bezsilności raz prawie przyłożyłam głową w stolik. Nie mogłam się powstrzymać ._.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odkąd pojawiły się pierwsze listy na studiach i okazało się, że ku mojemu wielkiemu zdumieniu, z moim wydawać by się mogło bardzo dobrym wynikiem (obie matury z biologii i chemii na ponad 80% to chyba bardzo dobrze, nie? :|), nigdzie się  nie dostałam, obawiałam się, że naprawdę jestem niedouczona, że może brakuje mi umiejętności rozwiązywania zadań maturalnych etc. Doszło nawet do tego, iż stwierdziłam, że jestem w jakiś sposób gorsza od ludzi, którzy dostali się w tym roku na medycynę. Tymczasem wyszłam z komisji z tak mieszanymi uczuciami, że mnie coś zaraz trafi.&lt;br /&gt;Nie jestem od nikogo gorsza! Jak mogę być gorsza, skoro obecna forma matury &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;absolutnie&lt;/span&gt; nie sprawdza ani jednej umiejętności jaką powinien mieć przyszły lekarz czy po prostu człowiek z wyższym wykształceniem! To co dzisiaj zobaczyłam uratowało moje poczucie wartości, za to przypieczętowało moją wcześniejszą opinię na temat egzaminu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;niby&lt;/span&gt; dojrzałości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Każdy głupi może zdać maturę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższe zdanie to prawda, bo trzeba się bardzo postarać być nie uzyskać tych magicznych 30%. Jednak wysokiego wyniku powyżej 80% nie zdobędzie byle kto. Jeśli ktoś się rzetelnie uczył, przerobił wszystkie matury z lat poprzednich, to nie powinno być tak, że nagle dostaje wynik dużo niższy, albo niewystarczający aby dostać się na wymarzony kierunek. Nie przy obecnej formie matury! Nie mieści mi się w głowie, że ktoś kto chodził na kursy, korepetycje, uczył się w szkole i w domu, osobnik inteligentny, posiadający wszelkie umiejętności jakimi powinien pochwalić się każdy młody człowiek w naszych czasach, że taki ktoś przez durny świstek papieru zostaje pozbawiony możliwości rozwijania własnych zainteresowań i pasji! Kształcenia się w zawodzie, który pragnie wykonywać! Nawet tak trudnego i odpowiedzialnego zawodu jak lekarz! Tak, w tym momencie mówię skromnie również o sobie.&lt;br /&gt;Nie twierdzę, że jestem jednostką wybitną. Nie, nie jestem przeciętna, ale tak naprawdę to czy ktoś jest? Drażni mnie po prostu, że o dostaniu się na studia, często nie decyduje wiedza i poziom jaki prezentuje dany kandydat, a po prostu sztywne wyuczenie się niczym robot zasad rozwiązywania zadań. A czy na sali operacyjnej ktoś będzie się kłócił z pacjentem, że ma narząd o 5 cm dalej niż na rycinie w książce?! Czy informatyk każe kupić nowy komputer tylko dlatego, że wirus siedzący w obecnym jest mu nieznany, zupełnie nowy, więc on nie będzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;myślał&lt;/span&gt; jak się go pozbyć?! Agrrr, mętlik w głowie. Brak logiki. Bezsilność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczyłam się bardzo dużo, gdyż nie chciałam popełnić błędu z przed roku (kiedy to też się uczyłam, ale brakowało mi umiejętności rozwiązywania arkuszy i miałam sporadyczne luki w wiedzy). Nie jestem głupia i niczego mi nie brakuje. Wiem czego chcę od życia, co chcę w nim osiągnąć. Mam cel, a do cholery jasnej nie mogę zacząć go realizować, bo zapchlony system nie sprawdza wiedzy i jakiś tam umiejętności rzetelnie!&lt;br /&gt;Jawna niesprawiedliwość. Poza maturą powinny być jeszcze egzaminy wstępne, przynajmniej na medycynę.&lt;br /&gt;Gdyby się dzisiaj okazało, że to faktycznie brak wiedzy i umiejętności odsunął o kolejny rok wymarzone studia, otrząsnęłabym się i przyłożyła jeszcze bardziej do nauki. Jednak w obecnej sytuacji odczuwam tylko wielki żal do całego świata, bo nagle okazuje się, że kłamstwem jest wartość, której uczono mnie od maleńkości - ciężką pracą można dojść do celu.&lt;br /&gt;A może po prostu, jak to już kiedyś przyznałam wraz z K., mam w życiu trudniej niż znaczna część ludzi i na wszystko muszę pracować dwa razy ciężej niż inni. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Coś za coś.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko zostanę lekarzem. Za rok dostanę się na tą masochistyczną medycynę, żeby skończyć studia w wieku lat 27, kiedy to większość moich znajomych prawdopodobnie będzie po ślubie,  z dzieckiem lub bez, mieszkało we własnych mieszkaniach, piło kawę o 7 rano i jechało na 8 do pracy. Zostanę lekarzem, świetnym specjalistą (a żebyście, cholera, wiedzieli!), który zanim mu łaskawie pozwolono się kształcić został zmuszony do rzucenia dwóch innych kierunków, wydania grubej kasy na szlifowanie tych całych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;umiejętności maturalnych&lt;/span&gt;, zmarnowania cennego czasu na przyswajanie rzeczy mu niepotrzebnych i przede wszystkim zdrowia. Bo żeby nie poddać się w owej walce, trzeba mieć nerwy ze stali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że to było. To wszystko co napisałam już było. Lecz człowiek czasami jest zbyt zmęczony by o tym pamiętać. Mam nadzieję już nie wracać do tego tematu, bo wiem że wszystkich, łącznie z sobą, męczę moimi narzekaniami. Jest jak jest. Pozostaje mi przemęczyć się kolejny dłużący się rok, zakuwać do fizyki i liczyć na szczęście w maju roku 2010.&lt;br /&gt;Obym tym razem wyszła zwycięsko i koniec końców - mimo przegranych bitew - wojnę wygrała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Oczywiście moja rodzicielka kocha dodawać mi otuchy.&lt;br /&gt;Oto słowa jakie otrzymałam w odpowiedzi na mój komentarz odnośnie wglądu matur:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jesteś nieuważna. Musisz się nauczyć większej koncentracji. Patrz kurs szybkiego czytania.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To się nazywa mieć wsparcie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-3414613544611146733?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/3414613544611146733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/08/poprosze-o-grabarza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/3414613544611146733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/3414613544611146733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/08/poprosze-o-grabarza.html' title='Poproszę o grabarza'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9151797009866380045.post-3910831798800023612</id><published>2009-08-16T01:39:00.007+02:00</published><updated>2009-11-13T21:10:28.995+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='iorisiowe'/><title type='text'>Słowotok na powitanie</title><content type='html'>Czuję się jak za dawnych dni, gdy siedziałam do późna nad pustą kartką papieru, próbując znaleźć słowa nadające się na wstęp do szkolnego wypracowania, którego termin oddania upływał z dniem następnym.&lt;br /&gt;Tym razem nie ograniczają mnie żadne terminy, mimo wszystko nie wiem od czego zacząć.&lt;br /&gt;I może właśnie na tym polega mój problem. Mnóstwo wolnego czasu, wiele perspektyw, planów, pomysłów i wbrew pozorom nie wiadomo w co ręce włożyć. W zamian, poza marnotrawieniem życia, dostaję poczucie bezużyteczności i rozkoszne okrzyki, wznoszone od czasu do czasu przez któregoś z członków rodziny, na cześć mojego nieróbstwa.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo przecież mam tyle wolnego czasu!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wolny czas?&lt;br /&gt;Dla mnie to wyrok. Jak nigdy dotąd brakuje mi widoku biurka uginającego się od przeróżnych podręczników, tablic, notatek i zeszytów. Tęsknię za rzucaniem o ścianę dzwoniącym o nieprzyzwoicie wczesnej porze budzikiem. Za porannym chaosem w domu i na ulicy. Odpływaniu w niebyt na co nudniejszych wykładach. Zapachem kawy o 2 w nocy otrzeźwiającym umysł pogrążony w lekturze...&lt;br /&gt;Tak, brakuje mi nauki. Brakuje mi szkoły.&lt;br /&gt;Po raz pierwszy w życiu męczą mnie wakacje i nadmiar pozornie wolnego czasu.&lt;br /&gt;Może już taki typ człowieka ze mnie, że najlepiej czuję się, gdy owego czasu mi brakuje. Paradoksalnie dopiero wtedy mam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dużo czasu&lt;/span&gt;. Na wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i proszę, jakoś poszło. Jak w przypadku wypracowań, wystarczy pierwsze zdanie, a reszta przyjdzie sama.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9151797009866380045-3910831798800023612?l=yasashii-uta.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/feeds/3910831798800023612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/08/sowotok-na-powitanie_16.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/3910831798800023612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9151797009866380045/posts/default/3910831798800023612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yasashii-uta.blogspot.com/2009/08/sowotok-na-powitanie_16.html' title='Słowotok na powitanie'/><author><name>iori</name><uri>http://www.blogger.com/profile/18221700236281801192</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_9mElVNGGl0Y/S2BEH72vnSI/AAAAAAAAAA0/ma6onL_4SPs/S220/babeczkalasdta.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
